Część grafik może być niedostępna w przeglądarkach bez obsługi
IDN.
Szef kuchni poleca:
O mnie
People-Ready Business
Planeta !apcoh
Planeta BLUG
Część grafik może być niedostępna w przeglądarkach bez obsługi
IDN.
Szef kuchni poleca:
O mnie
People-Ready Business
Planeta !apcoh
Planeta BLUG
Posiadanie GPSa w samochodzie to fajna sprawa. Może się nie podobać kabel zasilający idący od urządzenia do gniazda zapalniczki, ale niewiele pracy wymaga umieszczenie go pod plastikiem kokpitu. Gorzej, jak chcemy nawigacji używać w drugim samochodzie. Albo praca na baterii, albo wyciąganie pieczołowicie schowanego kabla.
Najprościej zakupić drugi przewód zasilający. Na allegro.pl łatwo znaleźć. W cenie 90 PLN za kawałek przewodu, który z jednej strony ma wtyczkę zapalniczki, a z drugiej mini USB. Wyboru nie ma, a prawie każda aukcja zaczyna się informacją, że mamy do czynienia z autoryzowanym dystrybutorem Garmina.
Zmieniający zapytanie na ,,ładowarka samochodowa USB'' dostajemy o wiele ciekawszy zestaw wyników. Już za kilka złotych można dostać pasujący przewód. Pozornie pasujący. Po podłączeniu GPS przełącza się w tryb połączenia z komputerem i nie daje możliwości nawigacji. Do zasilania musi być oryginalny przewód. Dostępny tylko u dystrybutora. Vendor lock-in!
Gniazdko niby mini USB, a jednak przewód musi być specjalny. Szczegóły wyjaśnił mi Sammael przy piwku z okazji Infoshare 2009. Otóż niektóre urządzenia potrzebują dodatkowych połączeń między pinami USB. Dalsze poszukiwania ujawniły, że Garmin nüvi potrzebuje rezystora lub zwarcia pinów 4 i 5.
Wlutowanie opornika między żyły kabla uniwersalnego trwa krócej niż wyciągnięcie starannie schowanego pod kokpitem oryginalnego przewodu. I rzeczywiście, po takiej modyfikacji urządzenie działa w samochodzie z przewodem zasilającym bez logo producenta. Logo i opornik zwiększają cenę kilkukrotnie.
W zeszłym tygodniu, po półtora roku używania pożegnałem dystrybucję Foresight Linux. Mimo, że dobrze się zapowiadała, nie przypadła mi do gustu.
Największą zaletą FL miało być zarządzanie pakietami przez
Conary.
Odskocznia od wszechobecnych dpkg i RPM obiecuje integrację
pakietów z systemem śledzenia wersji. W każdej chwili możliwy
powrót do wcześniejszej wersji paczki lub jej fragmentu. Aktualizacje
mają być szybkie i pobierać z repozytoriów
tylko pliki zmienione pomiędzy wersjami paczki. Dodatkowo polecenie conary emerge,
przebudowuje żądaną paczkę w naszym środowisku.
Obietnice niestety pozostają niespełnione. Z rollback nigdy
nie miałem potrzeby korzystać. Często natomiast czekałem po kilkanaście
minut aż polecenie conary updateall wyświetli listę pakietów
do aktualizacji. Wiązało się to za każdym razem z pobraniem kilkudziesięciu
megabajtów opisujących repozytorium, po czym bardzo często kończyło
komunikatem o problemach z zależnościami, PRZED podaniem listy nowości.
Powodowało to także niedziałanie PackageKit, który w zamyśle miał dawać
GUI do Conary. Brak też odpowiednika znanego mi
z yum przełącznika --skip-broken, więc aktualizacje
często wymagały przejrzenia
listy pocztowej foresight-commits i żmudnej, ręcznej aktualizacji pakiet
po pakiecie.
Wyszukiwanie dostępnego oprogramowania jest bardzo kulawe. repoquery
działa tylko jeśli znany dokładną nazwę pakietu. Bez tego możliwe jest tylko
grepowanie listy wszystkich pakietów lub wyszukiwanie
przez interfejs WWW repozytoriów.
Znalezienie czegoś to połowa sukcesu, często bowiem pakiety są w bardzo
starych wersjach (bluez 3.x? come on!) lub okrojone
w dziwny sposób. Sterownik Xorg do Matroxów dostarczany jest bez DRI.
Mutt nie ma wkompilowanego header_cache. Moje raporty błędów (również
z łatkami) były jak wysyłane w próżnię.
Dużym problemem jest brak jasnego pochodzenia pakietów. Foresight
budowany jest na bazie rPath Linux, który z kolei wydaje się czerpać
dużo z Fedory. Stąd też odpowiedzi na raporty błędów w stylu ,,ten pakiet nie jest od
nas tylko z rPath''. Pewną schizofreniczność wywołuje
gonienie za nowościami widocznymi przez użytkownika — notify-osd
było w FL instalowanie wcześniej niż w Ubuntu, wydanie nowej wersji tego samego
dnia co oficjalne wydanie GNOME — przy jednoczesnym mocnym
zaniedbaniu siedzącej pod spodem infrastruktury. Mocno raził też brak
SELinuksa.
W dialogu prowadzonym poprzez system śledzenia błędów jest
jeden pozytyw. Gdy uszkodzeniu (sama z siebie) uległa baza zainstalowanych
paczek, jeden z developerów poprosił o conarydb z mojego
komputera, naprawił co sie dało i odesłał mi działający plik. Nb. baza
zainstalowanych pakietów miała u mnie około ćwierć gigabajta. Czy to nie
odrobinę za dużo?
Podsumowując: stare i okrojone oprogramowanie, ciągłe problemy z zależnościami i powolny, pożerający zasoby zarządca pakietów. Z ulgą zainstalowałem na kolejnym komputerze Fedorę.
Małe addendum powykładowe. Slajdy w najbliższym czasie znajdą się
pod adresem
ftp://linux.bydg.org/pub/linux/people/zdzichu/
linux.bydg.org/opisy/opis.inc.php?id=1466742. Skrypciki z wykładu:
dtrace -n 'syscall:::entry { @num[probefunc] = count(); }'
dtrace -n 'syscall::ioctl:entry { @num[execname, pid, probefunc] = count(); }'
dtrace -n 'syscall::ioctl:entry/execname == "gdmgreeter"/ { @num[ustack()] = count(); }'
dtrace -n 'io:::start { printf("%d %s %d", pid, execname, args[0]->b_bcount); }'dtrace -n 'io:::start { @[execname] = quantize(args[0]->b_bcount); }'Kilka odnośników od poczytania:
Najnowsza, czwarta wersja hypervisorów VMWare ESX i ESXi wymaga procesorów
x86 z obsługą 64 bitów. Zmiana w sumie niewielka, pierwsze Opterony pojawiły
się równo 6 lat temu, teraz nie sprzedaje się poważnych CPU 32 bitowych.
Warto natomiast odnotować, że wraz z obsługą starych procesorów usunięto wsparcie
do kart sieciowych Ethernet 100 MBps. Wymagane są jedno- lub 10-gigabitowe,
obsługiwane przez sterowniki bnx3, forcedeth, e1000(e), ixgbe, ioat,
nx_nic lub tg3.
Obsługa systemów gości w trybie 64 bit nie jest automatyczna. Ze strony AMD wymagany jest Opteron revision E lub późniejsze. U Intela należy szukać sprzętowej wirtualizacji VT-x, która w CPU innych niż Xeon nie zawsze jest dostępna.
Na osłodę, w ESX(i) 4 dodano wsparcie kontrolerów SATA. Instalować można na dyskach podłączonych przez Intel ICH9, NVidia MCP55 i ServerWorks HT1000. Nie ma jednak możliwości współdzielenia zasobów VMFS między serwerami.
W przyszłym tygodniu wywiążę się z obietnicy i poprowadzę wykład
na BLUGu. 6 czerwca na ATR
UTP w Bydgoszczy postaram się pokazać, jak fajny jest DTrace. I SystemTap
do kompletu. Wstęp jak zwykle bezpłatny, zapraszam w imieniu swoim i pozostałych
prelegentów.
Parę miesięcy temu podsumowałem jak mi się jeździ na różnym gazie (LPG). Dane miałem ze skrupulatnie wypełnianego arkusza w Google Docs. Niedawno wpadłem na stronę http://www.motostat.pl/, gdzie ta sama idea jest zrealizowana w przyjemniejszy sposób. Są wykresiki! Jest też opcja importu CSV, ale dane trzeba przygotować w jakiś tajny sposób.
Słuchając ostatnio radio zauważyłem różnicę w nazywaniu proponentów i oponentów Uni Europejskiej. O ile zwolennicy zazwyczaj są zwolennikami, to przeciwnicy nazywani są niezmiennie eurosceptykami.
Nigdy nie nazywa się ich wprost przeciwnikami. Nazywanie ich sceptykami sugeruje, że są to osoby (jeszcze) nie przekonane. Tym samym bagatelizuje ich poglądy, nadając im piętno tymczasowych, sugerując, że z czasem porzucą je na rzecz jedynych właściwych. Czyli, że Unia jest The Best.
Jest to drobna manipulacja mająca na celu dyskredytację drugiej opcji. I jak każda manipulacja wywołuje u mnie poczucie niesmaku.
Nowy Star Trek jest naprawdę dobry! Jest troszkę inny niż dotychczasowe. Świat ST wydał się odrobinę bardziej realny. Już od pierwszego teasera, gdzie stoczniowcy spawali NCC-1701. Chyba pierwszy raz widziałem w ST jak kogoś wysysa próżnia po przebiciu kadłuba.
Małym minusem jest wpisanie w odświeżoną wizję aktualnej mody uważania ludzi za głupszych niż są. Postępującą debilizację widać w napisach, ostrzegających że ,,gorąca woda jest gorąca'' czy ,,nie suszyć kota w mikrofalówce''. W ST też się to niestety pojawiło. Na szybach transporterów duże napisy ,,Warning! Cośtam cośtam'', chyba nie wchodzić na parkiet z pokalami.
Poza tym scenografowie spisali się na 5+. Zadanie mieli trudne, bo ,,nowoczesność'' pokazana w ST czterdzieści lat temu dzisiaj jest kanciastym antykiem. Udało im się jednak zachować znane kształty, jednocześnie nadając im powiew nowoczesności. Wnętrza nie są całkowicie sterylne. Mostek wygląda na pachnący wanilią, jednak już inne fragmenty statku to surowe rury, nity i widoczki jak z podziemnego parkingu. I bardzo dobrze! Nie wszystko musi być opakowane w pleksi.
Aktorzy swoje role zagrali przekonująco i z werwą. Nie zabrakło humoru (,,może mamy zaciągnięty ręczny'', ,,łiktor, łiktor''), akcji i wzruszeń. Idealnie wyważona rozrywka. Reboot serii zakończony sukcesem. To wciąż Star Trek, a red shirt miał czerwony skafander. Pan reżyser od ,,Lost'' i ,,Alias'' dał radę.
Reklamy dostępu do internetu przez sieć komórkową wskazują na możliwość testowania przez kilka dni. Można sprawdzić w warunkach bojowych jak z zasięgiem i parametrami transmisji w interesujących nasz obszarach. Jak to wygląda w rzeczywistości?
Jako pierwszy, Plus. Możliwości testu jak najbardziej są. Koszt? Aktywacja ok. 50 zł, następnie za każdy dzień testu 3 zł. Czyli tydzień upewniania się to ponad 70 zł. O koszt modemu nie pytaliśmy. Dziękuję, wezmę ulotkę i się zastanowię.
Obok jest Era. Niestety, zestaw testowy ktoś wypożyczył właśnie. Kiedy będzie? Nie wiadomo. A koszt upewnienia sie przez 7 dni? Jakies 50÷100 zł, obsługującej trudno było sprecyzować.
Może Play zaskoczy ofertą? No zobaczmy. Jest możliwość odstąpienia od umowy w ciągu 7 dni. Koszty, które trzeba ponieść: modem (1 zł) i aktywacja karty (9 zł). Huh.
Do Orange już nie poszliśmy :)
Okres testowy był bardzo pomocny. Dzięki wytężonej pracy deweloperów z łącznością komórkową na freeniksach nie ma problemu od dłuższego czasu. Modem Hujwie e160 zarówno na Ubuntu 9.04 jak i Fedorze 11 działał bez problemu. Jednak nawet świecąc diodką na turkusowo, co oznacza HSDPA, zawiódł oczekiwania. Opóźnienia oscylowały wokół pół sekundy, uniemożliwiając wygodne korzystanie z Internetu:
8 packets transmitted, 7 received, 12% packet loss, time 7000ms
rtt min/avg/max/mdev = 364.350/441.689/506.743/48.119 ms
A do najbliższej stacji bazowej jest niecałe pół kilometra. W innym punkcie trójmiasta, w innych porach dnia sytuacja analogiczna. Sprawdzić z innymi operatorami nie udało się, modem ma najwyraźniej SIM-Lock i nie ,,łapie zasięgu'' z innymi kartami SIM. Odstąpienie od umowy i zwrot urządzenia trwało 10 minut.
Dzisiaj Radio Z Końca Alfabetu w wiadomościach o 10 podało mniej więcej takiego newsa:
21-letni informatyk Christopher Poole został wybrany przez tygodnik Time najbardziej wpływowym człowiekiem 2008 roku. Pool jest założycielem portalu 4chan, odwiedzannego dziennie przez 13 milionów osób.(wyróżnienie moje)
Śmiać mi się chciało z powtarzania przez duże polskie radio takich farmazonów. ,,Time'' nie wybrał, tylko przygotował ankietę. Wyboru dokonał internet, a dokładniej… sam 4chan.
Radiowi newsmenom zabrakło rzutu okiem na stronę w Wikipedii.
A nie trzeba daleko szukać, żeby znaleźć dokładny
opis manipulacji ankiety internetowej. Ale po co się wglębiać w temat,
lepiej powtórzyć, że ,,Time'' ,,wybrał'' i pokierować ludzi na
/b/. Marblecake also
the game…
Im mniej tranzystorów, tym układ scalony tańszy. Im mniej elementów, tym koszt urządzenia niższy. Dlatego nowy sprzęt nie ma kawałka EEPROMU na firmware, tylko jest on ładowany przez sterownik. Dlatego też karty dźwiękowe potrafią coraz mniej, chociaż uzytkownik tego nie zauważa.
Pierwsze kosztem oszczędności padło miksowanie strumieni dźwięku
z róźnych źródeł. Karty dźwiękowe zaczęły obsługiwać tylko pojedynczy
strumień, a łączenie wiele w jeden pozostawiono systemowi operacyjnemu.
ALSA dorobiła się więc wtyczki dmix, a CPU x86
rozszerzeń SSE, które właśnie do miksowania dźwięku idealnie sie nadają.
I do resamplingu, bo zazwyczaj obsługiwana jest tylko jedna częstotliwość
próbkowania (48 kHz) i tylko jeden format próbek (S32LE).
Następnie zniknął regulowany wzmacniacz wyjściowy. Teraz głośność reguluje się w domenie cyfrowej, wyciszając odgrywane dźwięki. Ponownie przydają się instrukcje SSE — do mnożenia próbek. Producenci sprzętu nadrabiają utratę jakości zwiększeniem zakresu przetwarzania do 24 bitów.
Idąc dalej, po co robić układ potrafiący odtwarzać wielokanałowe próbki dźwięku?
Łatwiej i taniej umieścić w scalaku 3 dwukanałowe i programowo łączyć je w 5.1.
Również wyciszenie wbudowanych głośników przy podłączaniu słuchawek przestało
być realizowane sprzętowo. Programiści ALSA musieli napisać obsługę
jack sensing i stworzona musiała być logika przełączająca. Nie
zawsze działa, w systemach śledzenia błędów wciąż pojawiają się zgłoszenia
takie jak
Realtek ALC883 speakers don't mute when headphones plugged in
.
Karty dźwiękowe stają się coraz prymitywniejsze, baza quirków w
/lib/alsa/init/ rozrasta się, a developerzy muszą pisać coraz
więcej kodu zastępującego funkcje wycinane ze sprzętu. Ludzie
oczywiście oburzali się, gdy wyszło to na jaw w Windows Vista. Dwa lata
później mało kto o tym pamięta.
Nie przez IBM. Przez Oracle. Whaaaat?
W Oracle pracuje Chris Mason, dostaje kasę m. in. za pisanie btrfs. Oracle jest teraz właścicielem ZFS, mogłoby zmienić licencję na GPL i połączyć ze swoim systemem plików¹. Zmiana licencji nie podobała by się wielu osobom, ale Sun przed przyjęciem od nich kodu wymagał podpisania cyrografu.
Wizja ciekawa, ale uważam, że tak się nie stanie.
¹ i technicznie niemal niewykonalne
Bardzo denerwująca sytuacja miała miejsce przedwczoraj. Otóż udaliśmy się z Asią do teatru i przywitała nas cisza. Kilka innych osób również starało się dostać na spektakl. Jednak został on odwołany, z powodu ogłoszonej żałoby! W kasie zaproponowano zwrot za bilety lub zmianę na inną sztukę. Chcieliśmy zobaczyć ,,Szefa wszystkich szefów'', ale na najbliższe terminy nie ma już miejsc, w przyszłym miesiącu nie grają, a potem to nie wiadomo.
A tymczasowem, jak słusznie zauważył Piotr, w czasie świąt na drogach zginęło o połowę więcej osób. I żałoby z tego powodu nie ma.
Plan pisania jednej notki na tydzień czasami wymaga ,,wypełniacza''. Zwłaszcza, jak nic sie nie dzieje, a słońce w Portsmouth zachęca bardziej do picia piwa na plaży, niż siedzenia przy komputerze. Krótko więc.
W tym roku, jak jeszcze nigdy dotąd, są premiery kilku filmów, które chcę obejrzeć w kinie. Są produkcje, które po prostu rzucają na kolana oprawą wizualną. A do tego potrzebny jest duży ekran.
Widziałem już Watchmen
i byłem pod wrażeniem. W tym
roku będę jeszcze cieszyć oczy następującymi pozycjami:
Wśród nowości w Fedorze 11 (dzisiaj beta),
w dziale zarządzania
energią ukryto informację o tuned. Jest
to demon (kolejny…) któremu postawiono za cel dopasowanie ustawień
oszczędności energii w Linuksie do bieżącego wykorzystania komputera.
Programik jest centralą zbierającą informacje z wtyczek monitorujących
(intensywność wykorzystania dysków, sieci, kart dźwiękowych, pamięci)
i podejmującą decyzję o wprowadzeniu tuningów.
Zadanie ambitne, w tej chwili jednak większość pomysłów siedzi
jeszcze w głowie dewelopera. Obecnie tuned ma tylko
jedną wtyczkę zmieniającą ustawienia dysku. Monitorujących jest 100%
więcej — ilość danych wymieniona z dyskiem i przez sieć. Jest to
jednocześnie rzadki przykład pakietu oprogramowania open source, w którym
objętosć dokumentacji stanowczo przewyższa objętość kodu programu.
Osobiście widzę tu pewną duplikację możliwości dawanych przez interfejs Power Management Quality of Service jądra Linux. Po szerszy opis odsyłam do slajdów z Embedded Linux Conference 2008. W skrócie: aplikacje informują jądro o wymaganiach dotyczących opóźnień. Na podstawie tych informacji Linux może wybrać najniższy stan zasilania urządzeń, spełniający wymagania programów. Urządzenie wyłączone prądu nie bierze, bateria starcza na dłużej, lasy tropikalne są ocalone, /* ekologiczne pierdu pierdu */.
Zazwyczaj im niższy stopień zasilania, tym wolniejsza reakcja bądź czas ,,wybudzenia'' urządzenia. Przykład ze slajdów: przeglądarka WWW może określić swoje tolerowane opóźnienie na 2 sekundy. W takim wypadku jądro może uśpić interfejs sieciowy i budzić go co dwie sekundy (w uproszczeniu) na krótką chwilę potrzebną do odebrania danych. Komunikator żądając opóźnienia nie większego niż ½ sekundy wymusi czterokrotnie częstsze budzenie interfejsu. Gra sieciowa, potrzebująca zerowych opóźnień, wyłączy mechanizmy oszczędzania energii karty sieciowej.
PM QoS są już obecne w jądrze:
% ls /dev/*latency*
/dev/cpu_dma_latency /dev/network_latency
(i network_throughput do kompletu)
oraz dostępne dla użytkowników przez
interfejs DeviceKit-power.
Opóźnienie wydania bety spowodowało wzrost mojej niecierpliwości i przyspieszenie decyzji o przejściu na Fedorę 11. Trochę niepewnie — przepisanie zarządzania pamięcią masową w instalatorze pociągnęło za sobą pewną ilość błędów. Do aktualizacji podszedłem więc z backupem i planem.
Cały proces przebiegł następująco:
/var/cache/yum/preupgrade na laptopie, bo
po co ściągać dwa razy; obrazy z /boot/upgrade/ też warto wziąćfstab.
Hmm. A-ha, zakomentowałem wpisy dotyczące NFSów i poszło dalej,
rzucając wyjątkiem w instalatorze na sam koniec. Ale system się zaktualizował.
Jak działa preupgrade? W zasadzie podobnie do opcji upgrade,
którą można wybrać w instalatorze uruchomionym z płyty. PE odpalone na
działacej instalacji Fedory sprawdza jakie pakiety są do instalacji
i pobiera je z sieci, umieszczając w /var/cache.
Pobrany zostaje również obraz instalatora, który trafia do /boot.
Jest dość duży, więc warto mieć około 200 MiB wolnego miejsca.
W czasie pobierania można dalej korzystać z komputera i dopiero po zakończeniu
zrestartować system. W menu grub pojawia się
nowa pozycja Upgrade to ...
. Jak można się domyślić, jej wybranie skutkuje
uruchomieniem instalatora i aktualizację uprzednio pobranymi na dysk pakietami.
Wszystko dlatego, że deweloperzy Fedory nie uznają aktualizacji na
żywym systemie, przy okazji rzucając hasła o większych możliwościach
migracji (LVM→LVM2, ext3→ext4→btrfs, itp.).
Proces aktualizacji zajął u mnie około 2h, nie licząc ściągania paczek z sieci. Przy okazji okazało się, że domyślna instalacja Fedory 10 zawiera trochę ponad 1024 pakiety. Po pół roku używania, w mojej instalacji do aktualizacji było ponad 1600 pakietów.
Przy okazji Test
Day for Intel Graphics ściągnąłem livecd z Fedora rawhide, które za kilka
tygodni zostanie wydane jako Fedora 11 Leonidas. Już teraz robi bardzo dobre
wrażenie. Sterownik intela chyba w końcu został wyleczony z
paskudnego błędu, który praktycznie uniemożliwiał działanie z Compizem.
Mi się przynajmniej nie zawiesił w ciągu pół godziny katowania Compizem,
Quake 3 Arena i obracaniem kostki z działającymi aplikacjami OpenGL (DRI2!).
Poza tym ponownie działa Kernel Modesetting i zmiana wielkości
bufora w locie (nie trzeba więcej kombinować z parametrami Virtual
w konfiguracji Xorg).
W oczy (uszy?) rzuca się również nowe PulseAudio, z wyborem profili kart dźwiękowych. Przełączenie odtwarzania z analogowego gniazdka na SPDIF to teraz kwestia kilku kliknięć. Podobnie zmiany stereo/4.0/5.1/7.1/HSP/A2DP. Domyślnie ładowany jest moduł PA wstrzymujący odtwarzanie muzyki, gdy zaczyna dzwonić telefon/aplikacja VoIP. Nie sprawdziłem jak funkcjonują tzw. flat volumes, z opisu wyglądają na dość nieintuicyjny sposób regulacji głośności.
![[Wybór profili w PulseAudio]](http://dżogstaff.fordon.pl.eu.org/2009.03.25-pavc-profiles.png)
Aplet przełączania użytkowników też jest zmieniony, pojawiły się opcje globalnego ustawiania statusu użytkownika (dostępny/zajęty/itp.) i wyłączania komputera. Wcześniej widziałem podobną organizację chyba w Ubuntu.
Nie sprawdziłem śledzenia programow z wykorzystaniem systemtap.
Format LiveCD przesuwa ściąganie wszystkich potrzebnych plików *debuginfo
daleko poza granicę niewygody. Na pewno jeszcze rzucę okiem, ciekawi mnie
zwłaszcza współpraca z markerami DTrace'owymi osadzonymi w programach.
Z drobiazgów, które zdołałem zauważyć. Applet Bluetooth w końcu ma działające
wsparcie dla rfkill. Dwoma kliknięciami można włączać/wyłączać
adapter BT w laptopie, będę mógł pozbyć się mojego skryptu.
Ficzer szybkiego bootowania jest dla mnie zupełnie niewidoczny. Linuksa
używam w większości na laptopie, a to oznacza mniej więcej
19:09:01 up 44 days, 4:05, 4 users, load average: 0.92, 0.77, 0.48.
Suspend/resume działa od lat, więc bootowanie to bardzo rzadka czynność.
Osoby instalujące system 32-bitowy mają dużą szansę dostać w komplecie jądro x86-64, o ile ich sprzęt wspiera 64-bity. Przetestować też warto przypisywanie fizycznych urządzeń PCI maszynom wirtualnym działającym w KVM. I pewnie ze dwa tuziny innych rzeczy, lista ficzerów w Fedorze 11 jest imponująco długa.
Po krótkiej jeździe próbnej z LiveCD nie mam obaw w związku z aktualizacją mojej F10 do rawhide w okolicach wydania F11 Beta. Czyli w ciagu najbliższych dwóch tygodni. Spodziewam się jedynie pewnego bałaganu z plikami konfiguracyjnymi. RPM podejmuje decyzję, czy plik był zmieniony od czasu instalacji poprzez porównanie hasha pliku z tym, co jest zapisanie w bazie. Ponieważ z F11 nastąpiła wymiana funkcji skrótu z MD5 na SHA256 (ah, te wymagania rządowe), każdy plik zostanie uznany za zmieniony przez użytkownika. Nie jest to krytyczna kwestia i może zostanie jakoś rozwiązana przez deweloperów.
Masz jakiś większy dysk Seagate? Lubisz swoje dane? To sprawdź, czy Twój dysk klasy średniej (Diamond 22), górnej (Barracuda 7200.11) lub near-line (Barracuda ES.2) nie jest nosicielem wadliwego firmware w wersji SD15. Pod Linuksem można to zrobić tak:
Dokładny spis modeli i linki do pobrania wersji SD1A (ponoć działajacej) znajdują się na stronie Supportu Seagate. Aktualizacja polega na nagraniu obrazu płyty, uruchomieniu z niej komputera i wybraniu dysku do uaktualnienia.% cat /sys/block/sda/device/rev SD1A bądź # hdparm -I /dev/sda | grep Firmware Firmware Revision: SD1A
Niedopilnowanie może skończyć się nagłym zniknięciem dysku z listy wykrywanych urządzeń. Na stałe. A dysku niewidocznego nie można już zaktualizować. Ani skopiować z niego danych przed odesłaniem do serwisu.
Seagate pisze o small number
dysków, których to dotyczy. Jednak
do tej pory firma nie udostępniała firmware'u użytkownikom, tylko OEMom. Sam firmware
również nie pojawił się na stronie Seagate od razu, wcześniej była prośba o
kontakt z serwisem. Niektórzy odważni pobierali go ze
stron The Pirate Bay, teraz jednak lepiej
ściągnąć SD1A od producenta.
Widocznie częstość wystepowania usterki przewyższyła koszty serwisowania i
obsługi dziesiątków (tysięcy?) zgłoszeń via strona supportowa.
Nawet moja Babcia wie, że software z podejrzanych źródeł trzeba traktować z uwagą. Często bowiem oprogramowanie ze sklepu z promocjami Pana Bita Torrenta zawiera dodatki smakowe w rodzaju wirusów i trojanów. Taki bonus znaleziono niedawno w iWork '09, a potem został nim obdarzony Photoshop CS4. Reakcja niektórych internautów była dość… kuriozalna:
ksx4system:jak wielką skurwioną ścierą trzeba być żeby dodać do cracka od Photoshopa trojana?! #epicfail #wyraz #kurwa #photoshop
Aż chciałoby się zapytać, jak wielką skurwioną ścierą trzeba być żeby dodać piratować Photoshopa?! W dzisiejszych czasach niestety normalnym jest zaszywanie niespodzianek w wątpliwego pochodzenia oprogramowaniu. I nie pomogą najlepsze zabezpieczenia Mac OS X, jeśli użytkownik na pytanie ,,Czy zainstalować trojana?'' radośnie podaje hasło roota (bądź równoważnik). Wyobraźnię trzeba mieć. Osobne konto na niepewne oprogramowanie, jakąkolwiek politykę bezpieczeństa. I jakieś poczucie rzeczywistości. Miotanie gromów na osoby udostępniające software z naruszeniem licencji jest dziecinne, jeśli trojan szkodzi tylko ,,piratom''. Ignorowanie wszechobecnych informacji o zagrożeniu trojanemi również. I jeszcze jeden cytat:
ksx4system > leafnode: wiesz... niech sobie syfią na wingównie. Mac'a niech zostawią w spokoju...
Ech, znów chciałoby się mieć te 14 lat i żyć w nieświadomości, w swoim szklanym domku ,,mój system jest bezpieczny''.
Zrobili nam w Bydgoszczy osobliwą rzecz. Lodowisko reklamowane jako całoroczne, gdzie lód zastąpiły drewniane panele pokryte tworzywem sztucznym. Korzystając z przerwy świątecznej wypróbowaliśmy z Asią ten wynalazek.
Tafla jest nieduża, ale wystarczająca do obadania. Producent zapewnia, że plastik ma 90% śliskości prawdziwego lodu. Organoleptyczne sprawdzenie wskazuje raczej na błąd w tłumaczeniu. Zgodziłbym się z wersją, że tarcie jest o 90% większe na plastiku. Jechanie do przodu wymaga dużo samozaparcia, a po zaprzestaniu odpychania łyżwiarz momentalnie staje w miejscu. Nie trzeba się martwić o wywrócenie z powodu łyżwy, które sama odjedzie w bok. Tutaj wywrotki zapewniają odstające na łączeniach płyty.
Tafla jest sucha z natury, jednak w bydgoskiej lokalizacji oddechy amatorów łyżew skraplają się na zimnym brezencie dachu i kapią. Powoduje to nieprzyjemną, wszechobecną wilgoć w namiocie. Do tego plastik ściera się i powstają małe, czepiające się ubrań i wnikające wszędzie drobiny. Przypominają drobny śnieg, tylko są szarawe i same się nie roztopią.
Wspomniany brak poślizgu ma fatalne działanie na łyżwy. Tępią się niesamowicie szybko. Widać to po tych z wypożyczalni: płoza nierzadko zdarta do półcentymetrowej wysokości i obowiązkowe ostrzenie po każdej turze. Wchodzić na ten ,,lód'' w swoim sprzęcie nie polecam — żal łyżew.
Generalnie byliśmy, zobaczyliśmy i po kwadransie zrezygnowaliśmy z ,,jeżdżenia''. Plastikowy lód jeszcze nie nadaje się do zastąpienia prawdziwego, sztuczne lodowisko to tylko ciekawostka bez wartości praktycznej.
Jan 1 01:00:00 anthrax kernel: Clock: inserting leap second 23:59:60 UTC W tym roku, podobnie jak trzy lata temu, dostaniemy sekundę przestępną. Oznacza to, że pomiędzy godziną 23:59:59 dnia 31. grudnia 2008, a godziną 00:00:00 1. stycznia 2009 będzie jeszcze 23:59:60 31. grudnia 2008. Oczywiście UTC, czyli u nas o pierwszej w nocy w Nowym Roku.
Sekundy przestępne wprowadzane są celem korekcji nieregularności w ruchu obrotowym Ziemi. Oficjalnie ogłoszenie ukazało się pół roku temu. Ciekawe, ile osób odliczających czas w Sylwestra uwzględni dodatkowy czas?
Od dwóch miesięcy maczam płetwę w strumieniu mikrobloggingu. Obserwując wrzutki wrzutki czerskiego postanowiłem założyć swój, jak to nazwał djUrban, dziennik podróży po internecie.
Pod adresem zdzichu.soup.io zbieram obrazki, linki i cytaty, które przykuły moją uwagę. Które uznałem za warte wklejenia na IRC. Soup.io ma bardzo fajny interfejs, wpisy robić można bardzo żwawo korzystając ze skryptozakładki.
Nie mam zamiaru pisać o tym, co aktualnie robię. Do tego są inne media. Na soup widzę miejsce głównie na treść wtórną. Agreguje też kilka innych źródeł, jak na przykład zakładki z delicious.
Od dwóch miesięcy używam Thinkpada T400, mogę więc już podzielić się wrażeniami. Siłą rzeczy porównuje go z Z61t, który służył mi niemal bezproblemowo przez 2 lata.
Konfiguracja zmieniła się, jednak nie znacząco &mdash w obydwu przypadkach jest ,,współczesna''. Core Duo T2500 (2,0 GHz) zastąpił Core 2 Duo P8600 (2,4 GHz), 1 GB RAM w 2006 to 4 GB w 2008, dysk 5400 awansował na 7200. Ewolucja z Centrino na Centrino 2 pociągnęła za sobą inne zmiany: jedna sieciówka iwl3945 ustąpiła miejsca iwl5300agn, drugą nie jest tg3 a e1000e, układ graficzny i945 zastąpiono X4500MHD.
Co fajnego w nowym laptopie. Szybkości procesora się w zasadzie nie zauważa, jednak 45nm Penryn pokazuje co jest warty w kwestii działania jako grzałka. Potrafi zejść z 2,4 GHz na 800 MHz, poprzedni CPU miał zakres 1÷2 GHz. Nawet kilkugodzinne obciążenie obu rdzeni w 100% nie powoduje wzrostu temperatury powyżej ok. 58°. Wiatraczek chyba się kręci — nie słychać, dzięki zeszłorocznym zmianom w konstrukcji łopat. Plusem jest także zmieniona konstrukcja wentylacji. Nie ma już kratki wlotowej na spodzie laptopa, którą łatwo było zasłonić kolanem.
Zmiana bezprzewodowej karty sieciowej wyszła na plus. iwl3945 miało tendencję do nieprzekraczania prędkości stukilkunastu KB/s (ok. jednego megabita) po kilku godzinach używania. Zarówno w kilku wersjach Ubuntu jak i w najnowszej Fedorze, w pewnym momencie maksymalna prędkość spadała i koniec, więc to pewnie wina sterownika lub firmware karty. Z AGN5300 wszystko jest już dobrze.
Do plusów i minusów można zaliczyć baterię, w jaką wyposażyłem swoje T400. Jest to konstrukcja 9 komorowa, dość znacząco wystająca za obrys laptopa. Wizualnie, w stosunku do zwiększonej baterii w Z61t, prezentuje się trochę lepiej. Raz, że akumulator pokryty jest matowym, a nie błyszczącym plastikiem. Dwa, nie wystaje prosto w tył, a pod kątem w górę. Rozwiązano takie umożliwa korzystanie ze starszych stacji dokujących.
Niewątpliwą zaletę większej baterii i najnowszej platformy Centrino 2
wskazuje ten wycinek z wyjścia polecenia powertop:
Akumulator po dwóch cyklach przyznaje się do następujących parametrów:Użycie zasilania (szacunek ACPI): 10,1W (8,4 godzin)
Wadą jest jego waga: 506g. Wspaniała pojemność, zwiększająca mobilność jest okupiona pół kilową wagą, zmniejszającą mobilność. Ot, paradoks.design capacity: 84240 mWh last full capacity: 87050 mWh
Pozytywny wpływ na energooszczędność ma z pewnością ekran z podświetleniem LED. Dodatkowa zaleta: jest cholernie jasny. Podkręcenie ,,na maksa'' powoduje ból oczu przy próbie korzystania w oświetlonym pokoju. Powinien bardzo dobrze spisywać się na zewnątrz, ale jeszcze nie miałem okazji przetestować.
Budowa jest wciąż dobra. Plastik nie skrzypi przy podnoszeniu komputera za narożniki. Waga podobna do modelu sprzed dwóch lat. Sam komputer 1 918g, bateria 506g, napęd dvd 146g (¼ mniej niż poprzedni). Nowa konstrukcja klawiatury jest dla mnie tak samo dobra, jak stara. Wbrew pojawiającym się opiniom, nie ugina się przy pisaniu. Żółty ThinkLight zastąpiony białym. Działa lepiej, ale lepsza byłaby podświetlana klawiatura, jak w Dellach Latitude serii E i niektórych modelach MacBooków (Pro).
Z dobrych innych rzeczy, wbudowana kamerka jest zgodna z UVC (dzięki Ci, Visto), więc nie ma problemów ze sterownikami. Podoba mi się możliwość rozbudowy o modem UMTS — pod baterią jest slot na kartę SIM.
W modelu T400 brak jest wyjść S-Video (było w Z61t), DVI i DisplayPort (jest w T500). Oczywiście jest wyjście VGA, które na szczęście jest w prawie wszystkich obecnie sprzedawanych telewizorach. Wyjścia cyfrowe podobno są w stacji dokującej.
Chociaż sprzęt jest nowy, to problemy ze sterownikami miałem tylko w dwóch przypadkach. Pierwszy problem sprawiła karta graficzna. Na szczęście deweloperzy Fedory dość szybko poprawiają zgłoszone usterki i już prawie wszystko jest w porządku. Drugą niedogodnością jest brak sterownika do czytnika odcisków palców — zastosowano inny układ scalony niż w poprzednich modelach.
Nowy laptop ma też gorzej umieszczony ekran. Z lewej strony i od góry pojawiły się dwucentymetrowe marginesy (fuj!), w których znajdują się anteny. Wydaje mi się to skutkiem wprowadzenia szkieletu ochronnego w klapce. Zwiększyło bezpieczeństwo matrycy i odporność na deptanie, ale popsuło wygląd. Zawiasy mają różną szerokość. A przecież można było zrobić je takie same.
Bardzo rozczarował mnie brak obiecanych czerwonych pasków na klawiszach trackpointa. Dwa lata temu zniknęły i mają problem z powrotem. Sam trackpoint działa tak samo dobrze, jak zawsze. W T400 powiększony został touchpad, którego i tak nie używam. Pojawiły się też na nim dwa malunki strzałek przy prawej i dolnej krawędzi. Bezużyteczne — już w z61t działa dwupalcowy scrolling i wielopalczaste klikanie.
Podsumowując, laptop nie ma dyskwalifikujących wad. Minusy, które widzę wynikają głównie z faktu, że nie jest to Z61t. Reszta to drobiazgi.
Repozytoria z oprogramowaniem to jedna z największych zalet dystrybucji Linuksowych. Dzięki repozytoriom udostępnionym przez Adobe, Della czy Google można nie tylko zainstalować część ich oprogramowania. Korzystując z uniwersalnych mechanizmów zarządzania paczkami można też uaktualnić BIOS komputera i kart rozszerzeń.
W przypadku systemowego BIOSu proces ma kilka etapowów. Najpierw, korzystając z
instrukcji
dodajemy do naszego systemu repozytoria Della, instalujemy firmware-tools i firmware-addon-dell.
Kolejnym krokiem jest ściągnięcie obrazów BIOSu odpowiednich dla komputera. Załatwia to poniższe polecenie (yum w Fedorze):
Po instalacji mamy na dysku odpowiedni BIOS, co można sprawdzić poleceniem[root@gilbertus tmp]# yum install $(bootstrap_firmware) Wczytane wtyczki: dellsysidplugin, refresh-packagekit Ustawianie procesu instalacji Analizowanie parametrów instalacji pakietów Rozwiązywanie zależności --> Wykonywanie sprawdzania transakcji ---> Pakiet system_bios_OptiPlex_GX620_0x01AD.noarch 50:a11-20 zostanie zaktualizowany --> Zakończono rozwiązywanie zależności Rozwiązano zależności ================================================================================================================================================================ Pakiet Architektura Wersja Repozytorium Rozmiar ================================================================================================================================================================ Instalowanie: system_bios_OptiPlex_GX620_0x01AD noarch 50:a11-20 fwupdate 352 k Podsumowanie transakcji ================================================================================================================================================================ Instalowanie 1 pakietów Aktualizowanie 0 pakietów Usuwanie 0 pakietów Całkowity rozmiar pobierania: 352 k W porządku? [t/N]:
inventory_firmware_gui:
Aktualizację można przeprowadzić z powyższego GUI lub linii poleceń:
[root@gilbertus tmp]# update_firmware --yes Searching storage directory for available BIOS updates... Checking System BIOS for OptiPlex GX620 - a07 Available: system_bios(ven_0x1028_dev_0x01ad) - a11 Found Update: system_bios(ven_0x1028_dev_0x01ad) - a11 Found firmware which needs to be updated. Running updates... Installing system_bios(ven_0x1028_dev_0x01ad) - a11Obraz nowego BIOS systemu został wgrany do odpowiedniego miejsca pamięci, ale jeszcze nie przeflashowany. Stanie się to po restarcie. Wydajemy więc polecenie
reboot i obserwujemy, jak komputer w trakcie uruchamiania znajduje
nowy BIOS i instaluje go.
Uaktualnienie BIOSu wymaga jeszcze nurkowania w terminal, włączenie autoaktualizacji również. Można się spodziewać, że zostanie to uproszczone i sytuacja stanie się tak prosta jak w przypadku np. aktualizacji wtyczki Adobe Flash.
Szczegóły informacji o aktualizacji BIOSu na stronie http://linux.dell.com/wiki/index.php/Repository/firmware. A co jeszcze jest w repozytoriach Della? Oczywiście BIOSy do innych modeli komputerów i serwerów, do kontrolerów dysków, macierzy dyskowych i samych dysków, kart zdalnego zarządzania i napędów taśmowych.
Trzy podejścia do allegro zakończyły się niepowodzeniem. Anyway...
Mam do sprzedania za kilkanaście złotych dwa moduły SO-DIMM DDR2/667, zwane inaczej PC2-5300. Wielkość 2x512 MiB. Przez dwa lata służyły mi w Thinkpadzie z61t, zanim wymieniłem je na większe.
Pamięć fizycznie znajduje się w okolicach Trójmiasta. Chętnych zapraszam na jabbera/email.
Dwa lata temu Eric S. Raymond wskazał na okazję do przejęcia władzy nad światem w 2008. Władzę mieliby przejmować pingwiniarze, a pretekstem przyrost pamięci operacyjnej w komputerach osobistych. Obsłużenie powyżej 4 gigabajtów w prosty sposób wymaga systemu operacyjnego działającego w 64 bitach. Tak jak robi to Linux od 1995.
Użytkownikom nie spieszyło się jednak do rozbudowy systemu powyżej 4 GB. Aż do teraz.
W listopadzie do sklepów trafią procesory Intel Core i7. Nehalem w tej odmianie ma 3 kanałowy kontroler pamięci. Optymalną wydajność zapewnia obsadzanie DIMMów trójkami. Producenci pamięci zaczną więc sprzedawać zestawy po 3 moduły, tak jak teraz sprzedają pary. Ponieważ moduły 1 GiB lada dzień przestaną być produkowane, to naturalnym wydaje się zestaw 3x2 GiB = 6 GiB.Granica 4 GiB przekroczona. Microsoft wycofał się z obsługi PAE w Viście, więc domowy użytkownik poczuje konkretny powód do przejścia na 64 bity. Oczywiście i7 to tylko fragment sprzedawanych procesorów, jednak moim zdaniem największy jak do tej pory impuls do przejścia. A skoro znajomy ma 64 bity, to czemu ja mam mieć mniej? W 2009, rok później niż ESR planował, większość nowych instalacji systemów operacyjnych będzie 64 bitowa.
Oczywiście zawsze znajdą się luddyści, którzy podadzą w wątpliwość sens instalowania kilku GB RAM. Znane podejście. Konsole tekstowe są w zupełności wystarczające, po co X11? OSS to świetne API dźwiękowe, po co inne? Gigabit ethernet? Po co komuś na desktopie. Na szczęście grupa ta, choć głośna, stanowi mikroskopijną mniejszość, nie mającą mocy do zatrzymania przemian.
Linux Fedora 10 ma nowy mechanizm wyświetlania bootsplasha czyli obrazka pokazującego postęp w uruchamianiu się systemu. Wysłużonego rhgb zastąpił plymouth. Sam wygląda ekranu początkowego zależy od użytej wtyczki, najbardziej popłyniętą do tej pory jest wg mnie ta (solar):
Niestety filmik nagrał się jakieś 4 razy za szybko. Całość powinna trwać ok. 40 sekund. Przy okazji nowego bootsplasha skopiowano z Mac OS X sposób określania postępu i długości wyświetlania ekranu początkowego. Otóż ekran ten widoczny jest tak długo,
ile trwało poprzednie uruchomienie systemu. Po skończeniu uruchamiania, czas jaki trwało
zapisywany jest w pliku /var/lib/plymouth/boot-duration.
* określenie ,,lolsplash'' wymyślił sziwan.
Pokusiłem się o sprawdzenie ile faktycznie kosztuje mnie jazda na LPG. Ponieważ pojemność zbiornika w Krążowniku wymusza rozglądanie się za stacją po przejechaniu 300 km, okazji do tankowania w różnych sieciach miałem sporo. Po zebraniu danych z ostatnich 8 miesięcy (12 tys. km) wyszła mi taka tabelka:
| Stacja | Średnie spalanie [l/100 km] | Średnia cena gazu [zł] | Średni koszt kilometra [gr] |
|---|---|---|---|
| BP | 9,47 | 2,23 | 21,13 |
| Lotos | 9,41 | 2,18 | 20,52 |
| Orlen | 8,74 | 2,26 | 19,76 |
| Statoil | 8,42 | 2,32 | 19,48 |
| ,,Tani gaz'' | 9,2 | 2,15 | 19,78 |
Do kategorii ,,Tani gaz'' wrzuciłem wszystkie małe punkty tankowania, często bez nazwy, zazwyczaj posiadające zbiorniki z logo Generon Gaz. Nie podsumowywałem sieci, na których zdarzyło mi się być raz, czyli Jiffy, Delfin, Auchan. Liczba tankowań i następujące po nich zróżnicowanie trasa/miasto zapewniają dość sprawiedliwe porównanie. Chociaż zaraz się przyczłapie jakiś statystyk i wytknie brak oszacowania błędów :). No i oczywiście milczące założenie, że gaz jest taki sam na wszystkich stacjach danej sieci. Bez tego założenia całe porównanie bierze w łeb.
Spalanie gazu z BP i Lotus dość wysokie. Tak jakby był gorszy od ,,taniego gazu'' ze stacji noname. Dobre wyniki osiągnął markowy Orlen. Choć przy tankowaniu przyjdzie zapłacić więcej z powodu wysokiej ceny, to na litrze zajedziemy dalej. I cena za kilometr zachęcająca.
Wszystkie przedmioty do nabycia w IKEA mają swoją nazwę. Podobnie w norwerskim Statoil nie tankuje się jakieś LPG, ale SupraGaz. I chociaż portfel płacze, to warto. Najdroższy gaz jaki tankowałem okazał się najwydajniejszym. Przejechanie kilometra na paliwie ze Statoil jest najtańsze. Do zrobienia tego podsumowania skłoniło mnie właśnie ostatnie tankowanie na Statoil. Samochód jechał żwawiej, dynamicznie przyspieszał nawet na piątym biegu. Z tabelki wynika, że nie było to złudzenie, w tym gazie musiało być więcej mocy.
Full disclosure: mam kartę na punkty lojalnościowe BP. Ale chyba przestanę z niej korzystać.
Odkąd pamiętam używam serwera proxy Squid jako wspólnego cache dla wszystkich przeglądarek WWW, wgetów, yumów, apt-getów, conary'ów itp. Kiedyś także filtrowałem nim reklamy ze stron. Jedyne czego mi brakowało to obsługa IPv6.
Po latach w końcu pełna obsługa protokołu internetowego następnej generacji trafiła do źródeł Squida i będzie dostępna w wersji 3.1. Niecierpliwi mogą już teraz skorzystać ze snapshotów.
W czasie kompilacji, do opcji skryptu configure wystarczy
dodać --enable-ipv6. Potem sprawdzić w konfiguracji ACLe i
upewnić się, że tcp_outgoing_address nie wskazuje na adres IPv4.
Tak skonfigurowany Squid mając do wyboru wersję czwartą i szóstą wykona połączenie do strony docelowej za pomocą IPv6:
1219501958.523 1057 192.168.166.5 TCP_MISS/200 2631 GET http://www.kame.net/style.css - DIRECT/2001:200:0:8002:203:47ff:fea5:3085 text/css
Niezależnie od tego, jakim protokołem przyszło zapytanie od klienta! Można więc w ten sposób kierować na IPv6 programy stare, nie obsługujące tego protokołu, lub takie które mają problemy z preferencjami IPv4/IPv6.
Nie wiem, jak zachowuje się taki dwuprotokołowy Squid w konfiguracji typu transparent proxy na IPv4. Byłbym wdzięczny, gdyby ktoś mógł sprawdzić i umieścić informację w komentarzu.
W ostatnim z rantów porównujących te dwie dystrybucje wskażę różnicę w podejściu ich deweloperów na przykładzie obsługi kamerek internetowych.
Duża część tych urządzeń obsługiwana jest przez sterownik nazwany gspca.
Nieobecny (dotychczas) w jądrze Linux, utrzymywany jako zewnętrzna łatka. Ubuntu
wzięło łatkę, dorzuciło do źródeł jądra, których używają i na tym się zainteresowanie
skończyło.
gspca nie obejmuje wszystkich kamerek. Niektóre, tak jak moja,
oparte są na układach firmy Microdia. I wymagają (na razie) innego sterownika.
W Ubuntu: zgłoszony błąd.
Odpowiedź Bena Collinsa (po kwartale): nie ma sterowników w Linuksie. Ze strony
Ubuntu brak najmniejszego ruchu w stronę rozwiązania. Potem półtora roku ciszy
ze strony dystrybucji i informacja od bota o automatycznej migracji buga.
Jak to wygląda w Fedorze? W nadchodzącej wersji 10 położono nacisk
m. in. ma lepszą
obsługę webkamerek. W związku z tym Hans de Goede
zgłosił się do autorów gspca i pomógł
im doprowadzić sterowniki do stanu umożliwiającego włączenie do jądra. Co też się stało,
Linux 2.6.27 zawiera gspca2.
Hans nie spoczął na laurach i
nawiązał kontakt z autorami sterownika microdia. Również w celu
poprawienia jakości kodu i prawdopodobnie włączenia do gspca.
Deweloperów Ubuntu nie było widać i wciąż nie ma.
Sterowniki są w jądrze, więc wszyscy, łącznie z Ubuntu dostaną je niejako za darmo. Odpada im również z głowy dostosowanie do kolejnych wersji Linuksa i troska o niedostateczną jakość. Canonical zazwyczaj tłumaczy się, że nie ma wystarczającej liczby deweloperów do dbania o Linuksa (zamiast tylko brania gotowych rzeczy). Nie zapowiada się na zmianę, wręcz przeciwnie. Fedora również podbiera pracowników z Canonical — Matthew Garrett, Kyle McMartin...
Oglądając najnowszy film o Batmanie, The Dark Knight, momentami miałem wrażenie przeniesienia się w czasie. Że jest już listopad, a ja jestem na seansie 007 Quantum of Solace. Takich gadżetów nie powstydziłby się James Bond. Również otaczaniem się pięknymi kobietami Bruce Wayne stara się dorównać znanemu agentowi. Różnica między nimi jest taka, że brytyjczyk jest koneserem dam, natomiast Wayne robi to z uwagi na swoją byłą.
Największym zaskoczeniem dla mnie był drobiazg widoczny w zaledwie dwóch ujęciach. W nowoczesnej bat-jaskini, tuż pod biurkiem głównego bohatera pobłyskiwała sobie niebieską diodką... macierz Dell/EMC CX4. Taki drobiazg, skalowalny niemal do petabajta.
Ciekawostką jest fakt, że Dell ogłosił tą macierz zaledwie tydzień temu. A ,,Mroczny Rycerz'' kręcony był w zeszłym roku. Prototypy na planie czy product placement wykonany komputerowo w post-produkcji?
Minus filmu: Batman silącym się na mówienie niskim głosem. Plusy: cała reszta. Jak zwykle najbarwniejszą postacią jest antagonista. Kawał solidnej rozrywki.
UPDATE: Fragment ujęcia, które przyciągnęło moją uwagę w kinie:

Już dwa lata upłynęły od premiery¹ Thumpera. 48 dysków w obudowie 4U nadal robi wrażenie. A jak tam z naśladowcami?




Drive expansion: 48-slot drive enclosure, set of ten. Minimalna konfiguracja: 60 dysków w konfiguracji 8+2 (jakkolwiek to rozumieć).

Zwracam uwagę na serwer, bo Thor (aka Thumper 2) ma w środku 2 opterony Quad Core i do 64GB pamięci. Jeśli ktoś serwera nie potrzebuje, to zawsze może kupić Sun Storage J4500 czyli JBODa.
W powyższym zestawieniu brakuje odpowiedzi na pytanie: czy te systemy można kupić bez dysków? Sunowych nie, nie wiem jak inne… a to ważna kwestia, jeśli ktoś hurtowo kupuje dyski 1,5 TB.
¹ czy zastosowanie tego wyrazu dla sprzętu komputerowe jest na miejscu?
Ostatnie kilkanaście dni przypomniało mi trzy stare notki z początków tego joggera. Znowu jeżdżę po kraju i bardzo mi się to podoba. Dwa tygodnie temu weekend w Toruniu, kolejny w Poznaniu z międzylądowaniem w Bydgoszczy. W środę pojechałem do Krakowa (na szczęście jako pasażer), skąd wróciłem w czwartek do Tczewa. Ten sam czwartek to jeszcze Gdańsk i Toruń. W sobotę wypad do Włocławka, wczoraj z grodu Kopernika na ściankę w Elewatorze i w końcu do domu. W czerwcu byłem też dwa razy w Olsztynie, na jednodniowych wypadach. Trudno się więc dziwić, że od połowy lutego przejechałem już swoim autkiem ponad 7 tysięcy kilometrów. A firmowymi niemal kolejny tysiąc.
W zeszłym tygodniu miały miejsce również ważne wydarzenia niesamochodowe . Moja Siostra obroniła się &mdash witaj w gronie magistrów Szarla i gratulacje! A ja po równiutkim roku singlowania wróciłem do bycia z kimś. Od soboty, przedwczoraj, jestem z cudowną osobą. Rozumiemy się całkowicie, robimy te same rzeczy w tym samym czasie i mamy ochotę na to samo jednocześnie. Jestem szczęśliwy. Trudno sobie wyobrazić lepsze dopasowanie :-D
W weekend opijaliśmy w Toruniu wygaśnięcie (i przedłużenie) domeny ekg2.org.

Po wstępie w akademiku poszliśmy do Oddysey przy ul. Szczytna 14. Klub mieści się w piwnicy (jak chyba większość). Za długo tam nie zabawiliśmy, wygoniły nas odgłosy meczu, które zastąpiły muzykę.
Po spożyciu pizzy pokierowaliśmy się słuchem i natknęliśmy na występy z okazji Święta Muzyki. Rozstawiony na ulicy grał zespół Redaial. Bardzo radośnie i punkowo, więc poskakaliśmy sobie trochę. Wśród widzów była głównie młodzież, stojąca w miejscu i sącząca piwo. Co jest nie tak z mieszkańcami Torunia, nie potrafią się bawić?
Z Redaiala zaszliśmy do klubu Bunkier, w którym również nie spedziliśmy dużo czasu — znowu mecz. Za to poznana tam dziewczyna zaprowadziła nas do Vento przy ul. Mostowej 6. Gdzie bardzo nam się spodobało. Rozwaleni na kanapach, spędziliśmy resztę wieczoru słuchając dobrej muzy (Lacuna Coil!) i grając w piłkarzyki.
Nb. ww. dziewczyna, przedstawiająca się bodajże jako Janet, poszukuje zespołu, z którym mogłaby śpiewać. Jest wszechstronna (metal, reaggae, gotyk), a namiary do niej znajdują się na zapisanej czerwonym długopisem kartce, na tablicy ogłoszeń w Vento.
Uczucia, którym darzą nas producenci sprzętu komputerowego. Opowiada Matthew Garrett, hacker zarządzania energią w Linuksie. Wcześniej kierownik Ubuntu Laptop Team, obecnie pracuje w Red Hacie przy jądrze i Fedorze. Wystąpienie nagrane w ramach LUG Radio Live USA 2008.
Wystąpienie można obejrzeć na Google Video lub pobrać z archive.org.
IMO najlepsze fragmenty:
All this power is just beeing turned into heat. And by doing so, we are reducing your battery life, making the planet warmer and decreasing your sperm count, if you're male. Those of you, who are relaying on linux' power management beeing poor as a method of contraception, should probably be made aware, that in the future this is going to stop working. And we're going to be no more effective than Windows in that respect. Those of you who are just using the fact that you are running linux at all as a method of contraception... we can do less about.